Realizacja zamówienia: 48 + czas dostawy
Producent: Wydawnictwo Medium

  Gdy przyjrzymy się bliżej dawnym religiom i tradycjom duchowym, stwierdzimy, że pod wieloma zewnętrznymi różnicami kryją się dwie zasadnicze, łączące je refleksje. Słowa, jakimi te tradycje posługują się, aby wyrazić owe refleksje, są różne, lecz wszystkie wskazują na dwoistą fundamentalną prawdę. Pierwszą częścią tej prawdy jest stwierdzenie, że u większości ludzi „zwykły" stan umysłu ma w sobie potężny element tego, co moglibyśmy nazwać dysfunkcją, a nawet obłędem. Pewne kluczowe techniki hinduizmu są chyba najbliższe uznania tej dysfunkcji za formę zbiorowej choroby psychicznej. Nosi ona nazwę maja i oznacza iluzję, ułudę. Ramana Maharshi, jeden z największych mędrców hinduskich, stwierdza wprost: „Umysł to maja".
    W buddyzmie używa się dwóch różnych określeń. Według Buddy umysł człowieka w swoim zwykłym stanie jest źródłem duhkha, co można tłumaczyć jako „cierpienie", „niezadowolenie" lub po prostu „niedola". Uważa on, że rym charakteryzuje się ludzki los. Gdziekolwiek pójdziesz, cokolwiek zrobisz - mówi Budda - spotkasz się z duhkha, które prędzej czy później przejawi się w każdej sytuacji.
Zgodnie z nauką chrześcijańską, zwykły zbiorowy stan ludzkości to grzech pierwotny. Słowo „grzech" rozumiano bardzo opacznie i często źle interpretowano. Jeśli przetłumaczyć je dosłownie ze starożytnej greki, w której napisano Nowy Testament, oznacza ono „chybić celu", tak jak łucznik nie trafia do tarczy, a więc grzechem jest „chybienie celu ludzkiej egzystencji" - czyli życie bezmyślne, ślepe i przez to pełne cierpień i wyrządzania krzywdy. I znów, określenie to, pozbawione balastu kulturowego i mylnych interpretacji, wskazuje na dysfunkcję nierozłącznie związaną z losem człowieka.
    Osiągnięcia ludzkości są imponujące i niezaprzeczalne. Stworzyliśmy wspaniałe dzieła muzyczne i literackie, obrazy, rzeźby, budowle. W czasach współczesnych nauka i technika wprowadziły radykalne zmiany w sposobie naszego życia i pozwoliły na dokonania, które jeszcze dwieście lat temu uznano by za cud. Nie ulega wątpliwości, że umysł ludzki ma wysoki stopień inteligencji. Jednak ta inteligencja skażona jest obłędem. Nauka i technika spotęgowały niszczycielski wpływ, jaki to schorzenie naszego umysłu wywiera na planetę, inne formy życia i na samych ludzi. Dlatego historia dwudziestego wieku stała się areną, na której najwyraźniej widać tę dysfunkcję, to zbiorowe szaleństwo. Poza tym rozwój tego schorzenia wzmaga się i nabiera tempa.
   W 1914 roku wybuchła pierwsza wojna światowa. W całej historii ludzkości powszechnie występowały destrukcyjne i okrutne wojny, powodowane strachem, chciwością i żądzą władzy, podobnie jak pojawiało się niewolnictwo, tortury i przemoc stosowana na wielką skalę ze względów religijnych i ideologicznych. Ludzie bardziej ucierpieli z rąk innych ludzi niż z powodu klęsk żywiołowych. Do 1914 roku wysoce inteligentny umysł ludzki wymyślił nie tylko silnik spalinowy, lecz również bomby, karabiny maszynowe, łodzie podwodne, miotacze ognia i gazy trujące. Inteligencja w służbie szaleństwa! We Francji i Belgii podczas wojny pozycyjnej w okopach miliony ludzi oddały życie za przechwycenie kilku milbagnisk. Gdy w 1918 roku wojna się skończyła, ci, którzy przeżyli, patrzyli ze zgrozą i niedowierzaniem na pozostawione po niej zniszczenia: dziesięć milionów zabitych, o wiele więcej okaleczonych lub oszpeconych. Nigdy wcześniej szaleństwo człowieka nie okazało się tak destrukcyjne, tak namacalne. Nie wiedziano jeszcze, że to dopiero początek.
Pod koniec wieku liczba tych, którzy ponieśli gwałtowną śmierć z rąk swych bliźnich, wzrosła do ponad stu milionów. Ginęli nie tylko podczas wojen między narodami, lecz także w wyniku masowej eksterminacji i ludobójstwa, do jakiego doszło na przykład w Związku Radzieckim pod rządami Stalina, kiedy to wymordowano dwadzieścia milionów „wrogów klasowych, szpiegów i zdrajców", albo w hitlerowskich Niemczech w okresie niewyobrażalnie okrutnego holokaustu. Ludzie ginęli także w mniejszych wewnętrznych konfliktach zbrojnych, takich jak wojna domowa w Hiszpanii lub reżim Czerwonych Khmerów w Kambodży, gdy wymordowano jedną czwartą ludności tego kraju.
    Wystarczy obejrzeć w telewizji codzienny serwis informacyjny, aby zrozumieć, że ten obłęd nie ustał, że trwa nadal w dwudziestym pierwszym wieku. Innym aspektem zbiorowej dysfunkcji umysłu ludzkiego jest bezprecedensowy gwałt, jakiego dopuszczamy się na innych formach życia i na samej planecie - niszczenie lasów wytwarzających tlen, niszczenie roślin i zwierząt; maltretowanie zwierząt w produkcyjnych gospodarstwach rolnych; zatruwanie rzek, oceanów i powietrza. Ludzie, którymi kieruje chciwość, nieświadomi swego związku z całością, trwają przy takim postępowaniu, które -jeśli go nie zaniechają - może doprowadzić tylko do ich samounicestwienia.
Zbiorowy przejaw tego szaleństwa leżącego u podstaw ludzkiego losu stanowi większą część naszej historii. W dużym stopniu jest to również historia obłędu. Gdyby historia ludzkości była klinicznym przypadkiem historii jednego człowieka, diagnoza musiałaby brzmieć: „chroniczne omamy paranoidalne, patologiczna skłonność do mordowania oraz czynów skrajnie brutalnych i okrutnych w stosunku do osób uznawanych za wrogów - przypisywanie innym własnej nieświadomości. Osobowość psychicznie chorego kryminalisty, z krótkimi i rzadkimi przebłyskami normalności".
    Strach, chciwość, żądza władzy to motywy psychologiczne prowadzące do wojen i przemocy wśród narodów, plemion, wyznawców różnych religii i ideologii, lecz również przyczyna nieustannych konfliktów w kontaktach międzyludzkich. Motywy te zniekształcają nasz sposób postrzegania innych ludzi i samych siebie. Błędnie oceniamy każdą sytuację i w rezultacie podejmujemy niewłaściwe działania, które mają nas uwolnić od strachu i zaspokoić potrzebę posiadania czegoś więcej-mają wypełnić bezdenną dziurę, której nigdy wypełnić się nie da.
   Ważne jest jednak, by zrozumieć, że strach, chciwość i pragnienie władzy nie są dysfunkcją, o której tu mówimy, lecz zostały przez nią stworzone, a polega ona na głęboko zakorzenionym zbiorowym złudzeniu tkwiącym w umyśle każdego człowieka. Liczne nauki duchowe każą nam uwolnić się od lęku i pragnień. Lecz takie próby zwykle kończą się niepowodzeniem. Nie docierają one do źródła schorzenia. Strach, chciwość i żądza władzy nie są czynnikami wywołującymi chorobę. Staranie się o to, aby być dobrym lub lepszym człowiekiem, wydaje się godne pochwały i uznania, lecz wysiłek ten nie zostanie uwieńczony sukcesem, jeśli nie towarzyszy mu przemiana świadomości. Takie próby są bowiem nadal częścią tej samej dysfunkcji, subtelniejszą i uwzniośloną formą udoskonalania własnego wizerunku, pragnieniem, by posiadać coś więcej, by umocnić poczucie własnej tożsamości i poprawić mniemanie o sobie.
Nie stajesz się dobry tylko dzięki swoim staraniom, lecz dzięki poszukiwaniu dobra, które już w tobie tkwi, i umożliwieniu mu rozwoju. Ale może ono rozkwitać jedynie wtedy, gdy w twoim stanie świadomości nastąpi fundamentalna zmiana.
   Historia komunizmu, któremu początek dały szlachetne idee, jest wyraźną ilustracją tego, co dzieje się wówczas, gdy ludzie próbują zmienić rzeczywistość zewnętrzną -stworzyć nową Ziemię - bez uprzedniej zmiany swojej rzeczywistości wewnętrznej, swojego stanu świadomości. Snują plany, nie biorąc pod uwagę owej zaprogramowanej dysfunkcji cechującej każdego człowieka: naszego ego.

Narodziny nowej świadomości

   Większość dawnych religii i tradycji duchowych łączy jedna wspólna myśl: nasz „zwykły" stan umysłu skażony jest podstawowym defektem. Jednak z tej refleksji dotyczącej natury ludzkiego umysłu - refleksji, którą można by nazwać złą wiadomością - wypływa też druga refleksja, pozytywna: możliwa jest radykalna przemiana naszej świadomości. W naukach hinduizmu (czasem także w buddyzmie) przemiana ta nosi nazwę „oświecenia". W nauce Chrystusa określa się ją mianem „zbawienia", a w buddyzmie „końcem cierpień". Inne słowa używane do opisania tej przemiany to „wyzwolenie" i „przebudzenie".
    Najwspanialszym osiągnięciem ludzkości nie są dzieła sztuki, nauki czy techniki, lecz uświadomienie sobie tej dysfunkcji, tego szaleństwa. W odległej przeszłości kilka osób zdało już sobie sprawę z jej istnienia. Człowiek nazwiskiem Gautama Siddhartha, żyjący w Indiach 2600 lat temu, był chyba pierwszym, który dostrzegł to całkiem wyraźnie. Później nadano mu imię Buddy. „Budda" znaczy przebudzony. Niemal w tym samym czasie pojawił się w Chinach drugi spośród tych wczesnych „przebudzonych" nauczycieli ludzkości. Nazywał się Lao Tsu. Zapiski ze swoich nauk pozostawił w postaci księgi Tao Te Ching, jednego z najbardziej fundamentalnych dzieł duchowych
Uświadomienie sobie własnego obłędu jest oczywiście początkiem normalności, dochodzenia do zdrowia i wykraczania poza własne ego. Na naszej planecie zaczaj: się kształtować nowy wymiar świadomości - pierwszy nieśmiało rozkwitający pąk. Ci niezwyczajni ludzie zaczęli wkrótce przemawiać do swoich współczesnych. Mówili o grzechu, cierpieniu i iluzji. Mówili: „Popatrzcie, jak żyjecie. Spójrzcie, co robicie, ile cierpienia stwarzacie". Odkrywali możliwość przebudzenia się z tego zbiorowego koszmaru „zwykłej" ludzkiej egzystencji. Wskazywali drogę.
   Świat nie był jeszcze gotowy na ich przyjęcie, ale ludzie ci byli istotnym i niezbędnym elementem przebudzenia się ludzkości. Jak można się było spodziewać, zostali źle zrozumiani przez większość sobie współczesnych oraz przez następne pokolenia. Ich nauki wypaczano i błędnie interpretowano, chociaż były proste, a zarazem pełne treści, czasem nawet zniekształcali je podczas spisywania ich uczniowie. W ciągu kolejnych stuleci dodawano do nich wiele rzeczy, które nie miały nic wspólnego z pierwotnym przekazem, lecz świadczyły o kompletnym niezrozumieniu. Niektórych nauczycieli wyszydzano, piętnowano lub zabijano, innym oddawano cześć boską. Nauki wskazujące sposoby pokonania dysfunkcji ludzkiego umysłu, drogę wyjścia ze zbiorowego obłędu, zdeformowano i same stały się częścią szaleństwa.

Rok wydania

  • Rok wydania: 

    2016

Autor

  • Autor: 

    Eckhart Tolle

Polecamy

Do 17.11.18 strona będzie w przebudowie!

Czas realizacja zamówienia  - w zależności od magazynu.

Może trwać od 48 godzin do 14 dni roboczych. 

Drogi Kliencie!

Przed złożeniem zamówienia i  dokonaniem wpłaty

KONIECZNIE - Zapytaj o dostepność produktu!

Za utrudnienia PRZEPRASZAMY!